Samochodu nie można traktować jak żyjącej istoty, samochód potrzebuje miłości.
Są takie rzeczy, bez których nie wyobrażamy sobie jazdy samochodem. Są takie, które nazywamy naszą fanaberią i są wreszcie takie, których potrzebujemy i ch... i koniec.
Ja nie rozdzielam ich na kategorie, po prostu są, bo chcę żeby były, albo są, bo są. Warto może je przytoczyć, a nuż komuś podsunę jakiś pomysł (a może ktoś podsunie pomysł mnie?).
A więc do dzieła:
Wideorejestrator (kamera samochodowa)
Notabene - ja swoją kamerkę umieściłem za lusterkiem. Co prawda mam do niej ograniczony dostęp (od czasu do czasu potrzebuję jedynie wyciągnąć kartę), ale jest dobrze ukryta i nie denerwuje podczas jazdy. Zaletą kamerek jest to, że załączają się po uruchomieniu silnika i gasną razem z nim. Moje Volvo przekształciło to w wadę, gdyż kamerka po wyłączeniu silnika działa dalej. I tu z pomocą przychodzi oto następujący gadżet...⬇
Rozgałęziacz gniazda zapalniczki (z
wyłącznikiem)
To już mój trzeci. Pierwszy za bardzo nie pasował, drugi
się spalił. Więc wiadomo, że warto kupić taki z bezpiecznikiem w
środku. Jednak wśród tysięcy chińskich modeli na allegro ciężko trafić
coś wartościowego. Dla mnie najważniejsze żeby miał wyłącznik (takie
upraszczanie życia w Volvo). Koszt - ok. 40 zł.
Uchwyt na telefon komórkowy
Jakie to banalne! A jednak! Potrzebujemy go jak nic innego na świecie, więc dlaczego o nim nie napisać? Kwestia jaki wybrać i do sklepu. Ja posiadam z magnesem (na telefon nakleja się taką okrągłą blaszkę). Ma to swoje wady i zalety. W zestawie jest jedna blaszka, więc możemy przymocować tylko jeden telefon. Zalety to estetyczny wygląd i mocne trzymanie. Nie będę tu promował żadnej z firm, są różne ceny i różna jakość, co kto woli. Koszt mojego: 30 zł.
Karta ratownicza
Oświadczenie sprawcy kolizji
Zawsze gdzieś tam mam, a nuż, a widelec, a ch... wie kiedy się przyda. W internetach mnóstwo wzorów, bierzcie co chcecie, ja mam ze schematami pojazdów do zaznaczenia szkód. Lepiej mieć skopiowane kilka razy niż pisać na kolanie na ulotce lokalnego sexshopu. Mało kto o tym myśli, a koszt: 10 gr za strone;) Aha Janusz, jak oświadczenie, to i długopis, i see you...
Rękawiczki jednorazowe (nitrylowe - nie lateksowe, bo po tych wyglądam jakbym handlował amfetaminą)
Cel jest jeden, chronić siebie podczas niesienia pomocy innym. Kierując się zasadą: zostaw raka w tyle, zakładaj nitryle. A i do mniejszych rzeczy się przydadzą (kiedyś przeniosłem jeża ze środka jezdni - podobno mają pchły, nie że się brzydzę jeża czy coś;)
Kreda
Tak Janusz, K-R-E-D-A. Działanie jest proste: w przypadku kolizji, gdzie dla bezpieczeństwa lepiej usunąć pojazdy, można obrysować kontury pojazdu, aby potem posterunkowy Eliot Ness miał jasną i klarowną sytuację (chyba, że Twoja wina, to chowaj te kredę!) Uważasz, że to głupie? no i ch...
Zaglądamy do bagażnika a w nim: (o matko)...
Kable rozruchowe
Wiadomo, im mocniejsze tym lepsze, chińskimi można sobie podładować Nokię 3310.
Linka holownicza
Można powiedzieć - jednorazowa rzecz, po 30 km holu jest do wyrzucenia, jednak warto mieć.
Prostownik
Nie mylić z prostamolem, używamy nie tylko po czterdziestce.
Pałka teleskopowa
Na uchodźców.
Zapas żarówek
Dla upartych policjantów.
Walizka z kluczami
Francuskie, imbusowe, nawet do mieszkania znalazłem.
Taśma ostrzegawcza
Na wypadek wypadku (kradziona- cel uświęca środki).
Rękawice robocze
Co prawda gentleman_in_volvo potrafi tylko zmienić koło, ale co będzie sobie ręce brudził.
Zapas oleju, płynu chłodniczego...
też się znajdzie.
Jak słusznie czytelnik zauważy, sporo jest rzeczy związanych z bezpieczeństwem, gdyż tu kładę duży nacisk (o tym jeszcze będzie;)